Życie jak bańka ulotne
Uczmy się kochać żyjących
Bo kiedy oddech ustaje
Świat zmienia się na gorsze
Serce na poły pęka
Pęka
Jak bańka mydlana
I może nocy juz nie być
I może nie być już rana
Cierpienie umysł otula
Jak drut kolczasty go rani
Zostanie tylko żal
Słów i gestów niewykonanych
Uczmy się kochać szczerze
Wtedy, gdy jest na to pora
I pośród życia szarości
Odnajdźmy krztynę miłości
Dla Harmazona
Który był wszystkim
Za krótko
Kochająca już zawsze
Uczennica