Na

jciekawszą książką, która urzekła mnie najbardziej, jest lektura, „Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego. Jest to książka o wielkim patriotyzmie młodych ludzi, którzy w momencie zagrożenia ojczyzny, potrafili sięgnąć po karabin i walczyć.

Książka opowiada o trzech młodych ludziach, którzy walczą dzielnie o dobro ojczyzny. Chociaż byli bardzo młodzi, zaskakiwali siłą psychiczną, harcerstwo nauczyło ich ustawicznej pracy nad sobą. Od najmłodszych lat Rudy, Zośka oraz Alek – głowni bohaterowie- przyjaźnią się i obdarowują się szacunkiem. Giną, niestety, w obronie niepodległej Polski. Oddają życie ofiarnie, nie mają wątpliwości, że trzeba walczyć...

Moim zdaniem, warto przeczytać książkę pt. „Kamienie na szaniec”, ponieważ jest to opowieść bardzo poruszająca. Czytając ją, zaczynamy myśleć inaczej o swoim życiu, chcemy być tacy jak bohaterowie, jednak jest to trudne, aby postępować jak oni. Ta pozycja zachęca nas do refleksji nad naszym zachowaniem. Uświadamiamy sobie również, co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze…

MICHALINA PIETRZAK

KL. 2 III LO

 Zostań jeśli kochasz”-Gayle for-man
Moją ulubioną książką jest „Zostań jeśli kochasz” .Jej autorem jest Gayle for-man.
Powieść porusza temat siedemnastoletniej Mii,która ma wiele powodów,by być
szczęśliwa.
Dziewczynę otaczają najbliżsi :kochająca rodzina ,chłopak. Pielęgnuje swoje
pasje ,posiada niebywały talent muzyczny. Pewnego dnia cała bańka szczęścia pęka.
Samochód ,którym jedzie ze swoją rodziną ,ulega poważnemu wypadkowi. Jej rodzice
oraz młodszy brat tracą życie ,a ona sama jest w krytycznym stanie.Zapada w coś
podobnego do śpiączki-pewny rodzaj zawieszenia między życiem a śmiercią. Tylko od
niej zależy ,czy zechce się obudzić. W międzyczasie odwiedzają ją ci ,którym bardzo
zależy na tym,by przeżyła-dziadkowie,ciotki,najbliższa przyjaciółka, wujowie oraz jej
ukochany. Wszyscy starają się przekonać ,że warto żyć mimo straty. Nieprzytomna
dziewczyna zaś wspomina najcenniejsze chwile,wspomnienia swego dotychczasowego
życia;takie jak związek z Adamem ,rozwój pasji ,przyjaźń z Kim,miłość do rodziny.
Zadaje sobie pytania: co będzie jeśli zostanie? Jakie to uczucie obudzić się jako
sierota? Jaką decyzje podejmie? Czy powróci do życia ,w którym już nigdy nie poczuje
fizycznej bliskości z najważniejszymi jej osobami ? Czy znajdzie w sobie siłę do walki o
odzyskanie przytomności ,czy też może podda się ,by już więcej nie zaznać bólu? Ten
fragment wskazuje na jej rozterki : „Słyszałem ,jak ludzie mówili o śnie zmarłych. Czy
tym właśnie wydawałaby się śmierć ? Najprzyjemniejszą,najrozkoszniejszą
,najgłębszą,niekończącą się drzemką? Jeśli tak,to proszę bardzo. Jeśli na tym polega
umieranie,nie mam nic przeciwko”.
Myślę,że Gayle for-mam napisała historię pełną emocji i wzruszenia. Czytając
ją,zrozumiałam ,że ;choćbym nie wiem co by nas w życiu spotkało ,jak ciężko by nam
nie było i ile byśmy nie stracili ,to jednak warto żyć. Zawsze trzeba starać się
wyjść,nawet z najtrudniejszej sytuacji,która wydaje się niemożliwa do zaakceptowania.
Życie jest przecież piękne ,a my mamy zaledwie jedną szansę ,by je przeżyć i przekonać
się na własnej skórze. Książka „Zostań jeśli kochasz” jest godna uwagi,ponieważ
przedstawia życiowe problemy ,a zarazem niesie ze sobą przesłanie. Została
przetłumaczona na ponad trzydzieści języków i otrzymała miano bestselleru.

 



„Gorzki smak jej wielkiej radości” Tahereh Mafi opowiada historię Shadi, muzułmańskiej dziewczyny, noszącej hidżab, której imię oznacza „radość”, ale nieprzerwanie prześladuje ją smutek. Jej brat nie żyje, ojciec umiera, matka nie radzi sobie z rozpaczą, siostra traktuje jak największe zło całego świata, a najlepsza przyjaciółka zniknęła w tajemniczy sposób. Kilka miesięcy temu Stany Zjednoczone wypowiedziały wojnę Irakowi. Napięcie jest niewyobrażalne, liczba przestępstwa z nienawiści rośne, a agenci FBI obserwują meczety. Shadi idealnie manewruje między rozbitymi kawałkami swojego świata. Mimo to, pewnego dnia wszystko się zmienia. Każda emocja Shadi wybucha. Od samego początku czytelnikowi towarzyszy niepokój, przeświadczenie, że historia musi skończyć się źle – pytanie, jak bardzo. Po kolejnych złych wieściach, kłótni i ataku agresji można spodziewać się, że Shadi wybuchnie lub dojdzie do tragedii. Sama nastolatka opowiada o swoich uczuciach w następujących słowach: „Czułam, jak moje serce twardnieje, gdy przemierzam korytarze, jak staje się coraz cięższe. Martwiłam się, że któregoś dnia po prostu wypadnie”. Shadi posiada również swojego prywatnego „anioła stróża”, starszego brata swojej byłej najlepszej przyjaciółki. zawsze pojawia się tam, gdzie Shadi go potrzebuje.

Shadi zasługiwała na cały świat, a nawet na jeszcze więcej. Autorka bardzo dokładnie i wiarygodnie odmalowuje uczucia towarzyszące nastolatce. Ta tragiczna historia dziewczyny, na którą spadło tyle nieszczęść naraz, łamie serce. Równocześnie skłania czytelnika do zastanowienia się, ile jest w stanie przeżyć jedna młoda dziewczyna, zanim wewnętrznie się rozpadnie, aż nie będzie się jadło z powrotem złożyć w całość. Historia Shadi jest niesłychanie ważna i aktualna, odnosząca się także do współczesnej sytuacji na świcie. Nie powinno się oceniać z góry, wydawać osądów i przypisywać etykietek ludziom, jedyni dlatego, że nie wierzą w to samo, co my, mają odmienne poglądy, czy noszą różniące się od nas ubrania.

Tahereh Mafi bazuje na emocjach, które są główną osią całej powieści. Kiedy skończyłam czytać, czułam się, jakby mnie ktoś przejechał walcem. Lektura owej książki jest jednym wielkim rollercosterem emocjonalnym. W jednej chwili potrafi ogarnąć mnie gniew i frustracja na cały ten okrutny świat, kiedy w następnej odczuwałam czułość i wzruszenie. Utwór jest bardzo przejmujący i dotyka tak czułych strun naszego czytelniczego wnętrza, że bez paczki chusteczek się nie obejdzie. Książka jest nie tylko dojrzała i piękna, ale również prawdziwa, szczera i pozostawia w czytelniku niezatarty ślad. Minimum słów, minimum znaczeń i wartości treści.

„Gorzki smak jej wielkiej radości” to piękna, pełna emocji – głownie gniewu i smutku – książka. Porusza ważny temat niesprawiedliwego stosowania zasady odpowiedzialności zbiorowej i skutków obwiniania całej społeczności za czyny pojedynczych jednostek. Ukazuje, jak ludzie radzą, lub nie radzą, sobie z żałobą, jak różnią się w poglądach i dlaczego ze sobą nie rozmawiają. Mafi nie daje żadnych recept na szczęśliwe zakończenie. Jej bohaterowie wolą wybrać milczenie, niż szczerą rozmowę i właśnie w tym opowieść jest najbliższa rzeczywistości.

Jeśli nie czytaliście jeszcze o dziewczynie, której imię oznacza „radość”, a która dawno zapomniała, jak to jest być radosnym, to czytajcie „Gorzki smak jej wielkiej radości”.









Fragment książki:

Słońce świeciło mocno, strugi żaru układały się w spocone dłonie, które otulały moją twarz, każąc mi się wzdrygnąć. Byłam jak kamień, nieruchoma, patrzyłam na bezlitośnie prażące słońce z nadzieją, że mnie oślepi. Uwielbiałam je, uwielbiałam piekielny żar i pieczenie na ustach.

To było przyjemne, czuć na sobie dotyk.

Ten idealny letni dzień nie pasował do panującej jesieni. Zaduch zakłócała tylko lekka, wonna bryza, której źródła nie potrafiłam ustalić. Pies szczekał – żałowałam go. Samoloty buczały na niebie – zazdrościłam im. samochody przejeżdżały obok – słyszałam tylko ich silniki, brudne metalowe ciała zastawiające za sobą wydaliny, a jednak…

Wzięłam głęboki wdech. Zapach diesla wypełnił moje płuca, osiadł na języku. Smakował wspomnieniem, ruchem. Obietnicą pójścia dokądś, wypuściłam powietrze, dokądkolwiek.

Ja – ja szłam donikąd.

Nie miałam powodów do radości, ale i tak się uśmiechałam. Drżenie moich ust niemal na pewno zwiastowało atak historii. Na szczęście oślepłam – słońce wżarło mi się w siatkówki tak głęboko, że widziałam tylko świecące kręgi i migoczącą ciemność. Leżałam na plecach na zakurzonym asfalcie, tak gorącym, że przyklejał się do skóry.

Znów wyobraziłam sobie mojego ojca.

Jego jaśniejącą głową, dwa pęki ciemnych włosów nad uszami przypominające źle założone słuchawki. Jego uspakajający uśmiech, które zapewniał, że wszystko będzie dobrze. Rażący błysk fluorescencyjnych świateł.

Mój ojciec znów prawie umarł, ale ja mogłam myśleć tylko o tym, że nie wiem, jak długo musiałabym udawać smutną, gdyby umarł na amen. Albo gorzej, o wiele gorzej: może w ogóle nie musiałabym udawać smutnej. Przełknęłam naglą, nieproszoną gulę w gardle. Poczułam ostrzegawcze pieczenie łez i zacisnęłam powieki, nakazując sobie się podnieść. Wstać.

Iść.

Gdy ponownie otworzyłam oczy, wisiał nade mną stumetrowy policjant. Gadał coś do krótkofalówki. Nosił ciężkie buty. Coś świsnęło metalicznie, kiedy przestąpił z nogi na nogę.

Zamrugałam i wycofałam się jak krab, a potem wyewoluowałam z węża w człowieka wyprostowanego, przestraszona i oszołomiona.

– To twoje? – zapytał, unosząc wyświechtany błękitny plecak.

– Tak – przytaknęłam i wyciągnęłam rękę. – Moje.

Upuścił plecak, gdy tylko go dotknęłam, i ciężar niemal pociągnął mnie na ziemię. Porzuciłam ten wzdęty zewłok nie bez powodu. Między innymi dlatego, że w środku były cztery wielgachne podręczniki, trzy segregatory, trzy zeszyty i dwie zniszczone książki, które musiałam przeczytać na angielski. Rodzice odbierali dzieci ze szkoły nieopodal skwerku, na którym naiwnie przesiadywałam, zbyt często licząc na to, że ktoś z mojej rodziny przypomni sobie o moim istnieniu i oszczędził mi wędrówki do domu. Dziś nie miałam szczęścia. Porzuciłam plecach i trawę dla pustego parkingu.

Zakłócenia w krótkofalówce. Kolejne głosy, zniekształcone.

Podniosłam wzrok.

Otaksowałam jego twarz od podbródka z dołkiem i wąskimi ustami, przez nos i rzadkie rzęsy, po błyszczące niebieskie oczy. Policjant nosił czapkę. Nie widziałam jego włosów.

– Dostałem wezwanie – oznajmił, wciąż mi się przyglądając. – Chodzisz tu do szkoły?

Wrona poszybowała nisko i zakrakała. Pilnowała mnie.

– Tak. – Serce zaczęło mi walić. – Tak.

Przechylił głowę.

– Dlaczego leżałaś na ziemi?

– Słucham?

– Modliłaś się czy coś?

Serce zwolniło. Zamarło. Miałam mózg i parę oczu. Rozumiałam wiadomość, kontekst i minę tego mężczyzny, który analizował moją twarz. Znałam złość, ale bliżej zaznajomiłam się ze strachem.

– Nie – odparłam cicho. – Po prostu leżałam na słońcu.

Policjant chyba tego nie kupował. Znów zlustrował moją twarz i zawiesił wzrok na hidżabie.

– Nie jest ci w tym gorąco?

– W tej chwili jest.

Prawie się uśmiechnął. Odwrócił się i rozejrzał po pustym parkingu.

– Gdzie są twoi rodzice?

– Nie wiem.

Uniósł jedną brew.

– Zapominają o mnie – dodałam.

Uniósł drugą.

– Zapominają?

– Zawsze mam nadzieję, że ktoś się pojawi – wyjaśniłam. – Jeśli nie, idę do domu.

Przyglądał mi się przez długi czas. Wreszcie westchnął.

– Dobrze. – Machnął na niebo. – Dobra, idź już. Ale więcej tego nie rób – rzucił ostro. – To miejsce publiczne. Módl się w domu.

Pokręciłam głową.

– Nie modliłam się… – próbowałam wyjaśnić. „Nie modliłam się!”, chciałam krzyknąć. Nie modliłam się.

Ale on już odchodził.


 

Cześć wszystkim
Dzisiejsza książka to trzymający w napięciu thriller, który wzbudzi w Was na pewno wiele wrażeń."Asystentka" to emocjonująca powieść o tym, jak zgubne mogą się okazać nowe technologie, mające ułatwiać nam życie. Główna bohaterka, Jo, właśnie się rozwiodła. Z tego powodu chętnie wprowadza się do przyjaciółki, która mieszka w luksusowym domu, zarządzanym przez domową asystentkę, Electrę. Ma ona za zadanie kontrolować to, co dzieje się wewnątrz: odpowiada za oświetlenie, temperaturę w poszczególnych pomieszczeniach, a także dba o domowników. Bardzo szybko staje się towarzyszką Jo, której, jako freelancerce pracującej z domu, doskwiera samotność. Kobieta przywyka do obecności Electry i zaczyna ją w pewnym sensie lubić. Wtedy jednak słyszy jedno zdanie, które niszczy wszystko: "Wiem, co zrobiłaś". O sekrecie Jo wiedzą tylko dwie osoby, jak to możliwe, że asystentka o nich wie? I komu zależy na tym, by ją zniszczyć?

 

Hej wszystkim
Dziś przedstawię Wam pełen niespodziewanych zwrotów akcji thriller, napisany przez autorkę bestsellerów "Para zza ściany" i "Nieznajoma w domu", mowa tu oczywiście o Shari Lapen. W odciętym od świata luksusowym hotelu coś lub ktoś uśmierca jego mieszkańców, zabijając ich w kolejności, której reguł nikt nie jest w stanie odgadnąć. Przerażonym ludziom pozostaje czekać na śmierć lub na cudowne wybawienie, które wydaje się jednak bardzo odległe. Jeśli bylibyście zainteresowani tą pozycją, to książka nosi tytuł "Niechciany gość".Bez problemu znajdziecie ją w sklepie internetowym, np. w empiku albo stacjonarnie w księgarni. Życzę miłego czytania! Pozdrowionka

 

Cześć wszystkim
Przedstawię Wam dzisiaj książkę Remigiusza Mroza pod tytułem "Nieodnaleziona" . Dziesięć lat po zaginięciu narzeczonej Damian Werner jest pewien, że nigdy więcej jej nie zobaczy. Pewnego dnia trafia jednak niespodziewanie na ślad ukochanej - ktoś zamieszcza jej zdjęcie na jednym z profili Spotted.

"Nieodnaleziona" to wciągający thriller psychologiczny z szybką akcją i wydarzeniami, które mrożą krew w żyłach. Daniel Werner nie wie jeszcze, czego może się spodziewać, ale to dopiero początek jego licznych problemów. Może się okazać, że wcale nie widział swojej narzeczonej ostatni raz dziesięć lat temu! Ale wszystkiego dokładnie dowiecie się, zagłębiając się w tę książkę, więc zachęcam do czytania i serdecznie pozdrawiam:)

  Szkoła jest bardzo przyjazna, przez co lubię do niej uczęszczać. Jedyną rzeczą, którą poprawiłabym, to ocieplenie w czasie zimowym. Pozd...