Tytułowy rok 1922 nie był dobrym okresem dla głównego bohatera, farmera Wilfreda Jamesa. Jego żona postanowiła sprzedać odziedziczoną po ojcu ziemię i wynieść się z farmy na odludziu do miasta Omaha, gdzie liczyła na lepsze, ciekawsze życie. Była zmotywowana do sprzedania ziemi bez względu na to, że musiałaby okupić swoją decyzję rozwodem i samotnym wychowywaniem czternastoletniego syna w „wielkim" mieście. Jednak jej mąż miał własny plan, od którego także nie miał zamiaru odstąpić – zatrzymać farmę wraz z całą ziemią, nawet za cenę zabicia krnąbrnej i gardzącej nim żony. Nie spodziewał się tylko, że sumienie i demony przeszłości nie pozwolą mu nigdy zapomnieć o dokonanej zbrodni. Okazuje się, że zamordowanie żony i wciągnięcie w całą intrygę własnego syna jest dopiero początkiem najgorszego. Symbolem zbliżającego się fatum są gryzonie, których obecność zawsze zwiastuje nadejście klątwy.
Zawsze coś się posypie, prędzej czy później fundament kłamstwa się ugnie, niechciane fakty wyjdą na jaw, a nawet jeśli nie, to same skutki zbrodni czy choćby wyrzuty sumienia, szybko obrócą się przeciwko nam,tego właśnie możemy się nauczyć z powieści Stephena Kinga "1922".