Moje zdanie na temat zdalnego nauczania jest bardzo podzielone. Z jednej strony naprawdę bardzo dobrze wykorzystałam czas, którego w tym czasie mi przybyło ze względu na brak konieczności dojeżdżania do szkoły. Niestety widać też braki w nauce. Bardzo często było tak, że kompletnie nie potrafiłam przyswoić sobie danego tematu, bowiem nie ma to jak tradycyjna lekcja i rozmowa z nauczycielem, który zawsze wszystko wytłumaczy. Tego chyba najbardziej mi brakowało- pomocy nauczyciela.


Na samym początku, gdy była to jeszcze tylko epidemia, a nie pandemia, czułam się dobrze. Zdalne nauczanie nie sprawiało mi problemu, a wizja braku kontaktu ze znajomymi nie wydawała się być tak ciężka, jak się okazała. Z czasem wszystko zaczęło nabierać coraz to większego rytmu. Zadania były przesyłane w określonych dnia, a nawet godzinach. Bardzo często, aby wykonać wszystkie obowiązki szkolne, zarywałam nocki, a na jakikolwiek kontakt ze znajomymi kompletnie nie było czasu. Na szczęście, nauczyciele w takiej sytuacji wykazali się duża wyrozumiałością.


Oczywiście po pewnym czasie, kiedy pandemia stała się dla wszystkich codziennością (co dalej nie mieści mi się w głowie), nauka i relacje ze znajomymi oraz bliskimi zaczęły być już poukładane i systematyczne. W tym czasie także przeprowadzałam się z moją rodziną do nowego domu, więc łatwiej mi było pogodzić wszystkie obowiązki. Mogłam sama zaplanować cały dzień, nie opuszczając żadnych zadań.


Myślę, że wszyscy dużo nauczyliśmy w tym czasie. Owszem, był on dla nas trudny, ale staraliśmy się go wykorzystać jak najlepiej. Jedni postawili na poprawę kondycji, inni na relacje między bliskimi. Ja jestem zadowolona z czasu, który spędziłam w domu lub na świeżym powietrzu. Myślę, że bardzo dobrze poradziłam sobie z warunkami i ograniczeniami, które zostały narzucone.





Ala Janisz

  Szkoła jest bardzo przyjazna, przez co lubię do niej uczęszczać. Jedyną rzeczą, którą poprawiłabym, to ocieplenie w czasie zimowym. Pozd...